Mistrzowie twórczego zycia twierdza, ze wszystko, czego pragniesz, mozesz sobie sam wykreowac. Wystarczy poswiecic troche czasu, wlozyc nieco wysilku w specjalne metody i stwarzasz sobie nowa rzeczywistosc zgodna z twoimi dazeniami. Kreacja wymaga trzech podstawowych rzeczy: idei, slowa i czynu. Idea to pomysl, pragnienie, wyrazne okreslenie czego tak naprawde chcesz. Kiedy juz na pewno wiesz, co jest ci teraz najbardziej potrzebne, mozesz idee napelnic magiczna moca slowa. Slowo zasili twój pomysl energia, bo zwerbalizowanie pewnych dazen jest niczym innym, jak napelnieniem ich potencjalem, który sprawi, ze zmaterializuja sie w twojej rzeczywistosci
http://prosperita.terramail.pl/afirmacja.html
Offline
stosuje afrimacje ale moje zycie wcale sie nie zmienia moze czegos nie rozumiem, kto mi powie gdzie jest blad?
byc moze nie traafiasz w sedno, kazdy ma negatywne programy ktore powoduja problemy zyciowe, zeby afirmacja zmienila Twoje zycie musisz najpierw odkryc te programy co nie raz jest bardzo trudne i wtedy dobrac do nich odpowiednie afirmacje.
np. jesli afirmujesz JESTEM BOGATY a w podswiadomosci dziala u Ciebie program NIE ZASLUGUJE NA DOBROBYT to taka afirmacja nie zadziala dopoki nie znienisz tego przekonania wiec afirmuj ZASLUGUJE NA BOGACTWO, KOCHAM I AKCEPTUJE SIEBIE TAKIEGO JAKI JESTEM, ORAZ RZECZYWISTOSC W KTOREJ ZYJE, CIERPLIWIE OSIAGAM WSZYSTKO CZEGO PRAGNE
Offline
jak ulozyc afirmacje na dobry zwiazek?
Proponuje ci nastepujaca afirmacje z Potegi podswiadomosci Murphiego.
" Czuję jak zwraca się ku mnie mężczyzna uczciwy, szczery, lojalny, wierny,spokojny szczęśliwy i zamożny. Wszystkie te zalety utrwalają się gleboko w mojej podswiadomosci.Kiedy oddaję się ich rozważaniu,stają się częścią mojej jażni i na nabierają ksztatów w podświadomosci. Wiem,ze istnieje nieodparta zasada przyciągania i ufając jej wzywam teraz mężczyznę ,który odpowiada moim podświadomym przekonaniom. Jestem niezachwianie pewna,że wszystko,w co uwierzy moja podświadomość , stanie sie rzeczywistością.Wiem, ze mogę sie pzryczynic do spokoju i szczescia tego mezczyzny, mamy takie same idealy. On pragnie mnie takiej jaka jestem a ja tez nie chcialabym go zmieniac. Laczy nas uczucie milosci, wolnosci i wzajemnego szacunku... Ucz sie tych slow az wejda Ci w nawyk. Przezyjesz wielka radosc, kiedy w twoim zyciu pojawi sie mezczyzna o wymarzonych cechach charakteru. Polac zy was twoja madra podswiadomosc."
Offline
SUPER... to mi się podoba!
Offline
a co Ci sie podoba Raponcelka?
Offline
Podoba mi się to, że wymarzę sobie czułego, przystojnego, mądrego i inteligentnego faceta... będę go widziała oczyma wyobraźni co wieczór. Wyciągnę do niego rękę i... złapię Ciebie... hihi.
To przykład.
Offline
haha
To wlasnie sie tak odbywa!!!!!! nie ma sie co smiac, to do goscia
Offline
jak sie odbywa jak to ma dzialac niby?
Ja sama tego nie rozumiem ale zaczyna mnie wciągać... to ciekawe!
Offline
Podam może pewien fajny przepis na satysfakcjonujący związek ? to nie żadne czary-mary, tylko czysta psychologia. Sama niedawno przekonałam się o jego wartości. :-))
Nieraz pewnie spotkałeś się z tym, że aby osiągnąć sukces zawodowy, najlepiej jest mieć idealnie sprecyzowane cele, do których ma się dążyć. Dlaczego nie przenieść tego na inne sfery życia?
Weź kartkę papieru i napisz na niej, jakiego związku pragniesz, czego oczekujesz od tej relacji. Opisz z detalami czego chcesz, jaka ma być partnerka ? tylko pamiętaj: nie pisz jak ma nie być! Np. zamiast ?ona ma nie być zazdrosna? ? napisz ? ma być wierna, szczera?; nie pisz: ?mamy się nie kłócić? ? napisz ? ?będziemy zgodną parą?. To szalenie ważne.
Nawiasem mówiąc śmieszna to sprawa, ale doświadczenie pokazało mi, że zdecydowana większość ludzi jest w stanie jednym tchem wymienić czego nie chcą ? a gdy pytam ?w takim razie czego chcesz?? zapada krępująca cisza. I czy to w takim razie czary, że faktycznie przez cały czas dostają właśnie to czego nie chcą? Nie. Po prostu źle określają cele?
Wracając do naszej kartki. Gdy już sprecyzujesz swoje potrzeby i oczekiwania możesz jeszcze ustalić okres czasu, w przeciągu jakiego zrealizujesz tą sprawę (może to być pół roku, rok ? jak uważasz). Zdaj sobie sprawę, że skoro masz taką potrzebę, marzenie, to GDZIEŚ TAM, JUŻ CZEKA NA CIEBIE TA WŁAŚNIE, NIE ŻADNA INNA, PARTNERKA. I SKORO ONA JEST DLA CIEBIE IDEAŁEM, TO I TY JESTES DLA NIEJ TYM JEDYNYM. Napisz też koniecznie, że jak tylko się spotkacie, to od razu wpadniecie sobie w oko - glupio by było gdyby taki ideał nie zwrócił na Ciebie uwagi.
Przeglądaj, czytaj tę kartkę tak często, jak tylko zechcesz. Czasem, jeśli uznasz to za stosowne, możesz swój opis uzupełnić o jakieś informacje.
Proste? Pewnie że tak. W dodatku działa jak szablon. Swoją połówką spotkałam po czterech tygodniach. ![]()
Offline
Myślę,ze okreslenie "ma być" wydluza w czasie osiągnięcie tego czego pragniemy. Moze lepiej sformułować "jest" ?
I jeszcze z wałsnego doświadczenia,przemyślcie dokładnie czego pragniecie.
Ja zapomniałam o jednym szczególe,albo to taki fortel nieświadmości i masz babo placek,wszystko jest OK poza jednym detalem- mężczyzna nie jest jeszcze wolny :?
Offline
Taaaaaaaa.... uważaj o co prosisz, bo możesz to dostać! Kahuni polecają, aby dokładnie, z najmniejszymi detalami wyobrazić sobie to czego pragniemy, potem uwierzyć, że TO już jest. Jeśli nie ma zbyt dużych karmicznych przeszkód z pewnością wkrótce nastąpi pozytywna zmiana w naszym życiu. Warunek: to czego pragniemy nie może przynosić szkody innym. I jeszcze jedno - z autopsji - im częściej się uśmiechamy, tym bardziej czujemy się szczęśliwi. To taka "afirmacja ciała".
Offline
Bardzo fajne te afirmacje, tylko po co robić sobie wodę z mózgu?
Pranie mózgu to mamy, gdy włączymy telewizor albo radio, czy to Wam nie wystarcza, że sami sobie jeszcze chcecie komplikować życie??
Skąd możecie wiedzieć, że to, co afirmujecie przyniesie wam na dłuższą metę jakikolwiek pożytek? Ja twierdzę, że zawsze przyniesie szkodę. Jest tak dlatego, że nie wiemy co jest dla nas pożyteczne i właściwe.
Radzę wszystkim wpierw trochę poobserwować samego siebie, bo inaczej to zrobić możecie z siebie automaty powtarzające stale: "Kocham was wszystkich"...
Wystarczy poznac swoje przekonania i je przeafirmowac.Jesli wiesz jak funkcjonujesz i wiesz jak chcesz funkcjonowac,to wiesz co dla ciebie dobre.
Moim skromnym zdaniem.
Offline
Jesteś doprawdy panem swego losu? Czyżby? Jeśli jesteś o tym przekonany to moje gratulacje. Afirmacja to nie jest "pranie mózgu" lecz zastąpienie złego myślenia pozytywnym. Niestety, wszyscy mamy skłonności do postrzegania raczej negatywów. Wielu ludzi uważa, że mówienie o pozytywnych stronach naszego życia to nietakt lub po prostu boją się "zapeszyć". Uśmiech na codzień, miłe słowa, życzliwość i bycie dobrej myśli to takie nasze zwyczajne, ludzkie afirmacje. Nazwij to sobie jak chcesz, a i tak jest to jedyna ścieżka nie prowadząca do samozniszczenia. Pozdrawiam.
Sorki! To ja, Nikita. Ten post u góry to moje pozdro dla Pana Losu. ![]()
Offline
Wystarczy poznac swoje przekonania
- skoro twierdzisz, że to takie trywialne, to powodzenia, afirmuj!
Jesteś doprawdy panem swego losu? Czyżby?
- jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, to napiasałem to przewrotnie, w odpowiedzi na nazwę tego działu tematycznego
Nie należy wszystkiego brać poważnie, bo potem można afirmować coś, co jest niepotrzebne
do Nikity:
uważam, że to nie jest takie proste, że wszystko jest albo białe albo czarne, dobre lub złe, pozytywne, negatywne. To nie jest takie banalne! Lepiej nie brać tego wszystkiego dosłownie tak jak to widzimy na codzień.
Poza tym sądzę, że mówienie ludziom miłych rzeczy i uśmiechanie się wbrew sobie jest fałszem i nie powinno się tego pochwalać. Mówię "wbrew sobie", bo przecież jest w was coś "negatywnego" (tak jak to mówicie), co wam na to nie pozwala. Wynikałoby więc z tego że wasza uprzejmość jest poniekąd fałszywa
Osobiście próbowałem afirmacji przez pewien czas, póki nie doszedłem do pewnych nowych wniosków. Wolę inne sposoby rozwoju (o ile można mówić o "sposobach")
pozdrawiam
a jakie inne sposoby rozwoju masz na mysli?
a jakie inne sposoby rozwoju masz na mysli?
przede wszystkim chodzi o poznanie samego siebie - to jest rozwojem duchowym. nie jest to bynajmniej proste, ale jeśli się pozna samego siebie, to dopiero wtedy można zmieniać - kiedy się JUż WIE, co zmieniać i jak
Pomyśl, czy bawiłbyś(aś) się ustawieniami komputera tak na chybił trafił, bez uprzedniej wiedzy, co jak działa? Doprowadziłoby to do katastrofy. Wszyscy rozumieją, że kiedy trzeba dokonać jakichś zmian, to wpierw należy wiedzieć co i jak działa, żeby nie było niespodzianek i skutków ubocznych. A zapewniam, że w przypadku afirmowania na sobie - skutki uboczne to fakt. Dlatego, że w człowieku wszystko jest powiązane ze wszystkim i kiedy zmienisz jedną rzecz przez afirmację, to masz prawie pewne że zmieni się kilka innych. Sęk w tym, że tych kilku nie przywidziałeś(aś). Wiesz jedynie o tej zmianie, którą planowałeś(aś). NIe muszę chyba mówić jakie są dalsze konsekwencje.
Jedyne co możemy robić, to ROZUMIEć. Polecam obserwację (przede wszystkime SAMEGO SIEBIE), czytanie (ze zrozumieniem!), wsłuchiwanie się i wielką uważność. Im więcej będziesz rozumieć, tym większa szansa na zmiany. Oczywiście zmiany na lepsze i zmiany bezpieczne, dlatego że nic nie robisz na siłę, to co przychodzi do Ciebie przez zrozumienie, jest w zasięgu Twej ręki (inaczej nie zrozumiałbyś(aś) tego), więc nie może Ci zaszkodzić.
Radzę też jak najmniej szufladkować i etykietować obserwowane rzeczy. Należy je tylko dostrzegać, to wystarcza (z pewnych powodów, które tutaj ominę).
Wiem, że to wszystko może brzmieć dziwnie, ale to chyba jedyny sensowny "sposób"... Próbowałem już przeróżnych rzeczy, ale zauważyłem jedno - niczego nie da się przyspieszyć na siłę, można sobie tylko narobić kłopotów. Jedynie nauczyciel jest w stanie pokierować Cię od razu na głęboką wodę. Ale samemu nie radzę.
pozdrawiam
Cóz, ja natomiast z autopsji wiem, że ludzie bywaja na róznym poziomie rozwoju (psychicznego i duchowego) i nie ma jednej techiki i jednej drogi dla wszystkich. Wiele osób intuicyjnie wybiera tę właściwą dla siebie. To poznawanie siebie mogłoby w skrajnych przypadkach zająć nam całe nasze życie i nie zdążylibyśmy zrobić choć jednego kroku naprzód. Oczywiście to zależy od naszych pogladów na istotę życia ludzkiego. Afirmacje są doskonałą techniką dla osób, które są w stanie uwierzyć w ich działanie. To tak jak z mantrą. Kiedyś mistrz Zen de Soen Sa Nim opowiadał o istocie i sile wiary. Mówił: "jeśli uwierzysz w mantrę - będzie działała, gdy wystarczająco mocno uwierzysz w główkę od śledzia - osiągniesz swój cel". Siła wiary. Nie widzę nic trywialnego w tym, że ktoś wierzy w afirmowane zdanie. Umysł człowieka potrafi stwarzać i niszczyć. Kto zaś stworzył umysł? Sam widzisz, że wielką część istnienia należy pojmować wiarą (nie mylić z religią), a wiara z poznaniem niewiele ma wspólnego. Nawet z poznaniem samego siebie. Chyba szybciej będzie wyciszyć umysł, odpowiedź pojawi się... tylko czekaj! Lecz jeśli Twoją drogą jest poznawanie siebie, natury swojego umysłu to jasne, że będziesz to robił, spoglądając z pobłażaniem na tych, co wola "główkę od sledzia". Ja tam wolę główkę!!!
P.S. Ja tam też za bardzo nie lubię tak ściskać i miłować wszystkich, a kochać to już inny temat...
Offline
To poznawanie siebie mogłoby w skrajnych przypadkach zająć nam całe nasze życie i nie zdążylibyśmy zrobić choć jednego kroku naprzód.
Otóż "to poznawanie siebie" to JEDYNY krok jaki możesz zrobić NAPRZóD. Nie znasz siebie = nie wiesz nic. i żyjesz wtedy tylko w swoim urojonym świecie afirmacji, książek, cudzych mistrzów Zen, itd etc
Umysł człowieka potrafi stwarzać i niszczyć.
Pytanie, jakie mamy prawo być pewni że to co tworzymy ma jakikolwiek sens? Jest raczej tak, że wprowadzamy tylko coraz większy chaos...
Nawet z poznaniem samego siebie. Chyba szybciej będzie wyciszyć umysł, odpowiedź pojawi się... tylko czekaj!
Nic nie musi się pojawić. Jaką masz tego pewność, skoro nie znasz siebie? Ja mówię, że najczęściej się nie pojawi, bo nie mamy w sobie nic co udzieliłoby sensownej odpowiedzi (bezsensowne - owszem mogą się pojawiać)
Lecz jeśli Twoją drogą jest poznawanie siebie, natury swojego umysłu to jasne, że będziesz to robił
Nie można się zatrzymać na umyśle, to jest za mało. Wręcz przeciwnie, to co najważniejsze nie ma nic wspólnego z umysłem. Więc nie możesz powiedzieć, że moją drogą jest poznawanie natury mego umysłu.
Odnoszę wrażenie, że zupełnie nie rozumiesz o czym mówię. Bez obrazy! Sens mojej wypowiedzi był zupełnie inny. Umysł jest istotą ludzkiej osoby i sam w sobie nie jest ani dobry ani zły. Umysły ludzi zachodu są skłonne do analizowania wszystkiego. Każda myśl to już tworzenie. Czy umiesz nie myślec przez czas dłuższy niż moment? Nie tworzyć więc niczego? W każdej chwili cos tworzysz i niszczysz również, czy tego chcesz czy nie, czy jesteś tego świadom czy też nie jesteś. Każda myśl niesie z sobą energię. Kiedy myśl powstaje, tworzysz więc jakąś energię, tworzysz COŚ. Negujesz wszystko porócz siebie. Skad tyle pychy? Co rozumiesz poprzez "poznawanie siebie"? CO chcesz poznawać? Który kawałek siebie? Gdzie mieścisz się TY? Czy Twój kciuk to też TY? A jak stracisz palec, czy wtedy stracisz kawałek SIEBIE? Będzie już CIEBIE mniej???...
Offline