czy buddyzm jest religia czy filozofia?
Z tego powodu, ze nauka Buddy jest tak bogata, przedstawienie tylko tego, czym jest, nie wystarczy. Dopiero przygladajac sie temu, czym rózni sie ona od innych swiatopogladów, bedziemy w stanie dostrzec jej prawdziwe mistrzostwo. Dlatego dobrze jest od tego zaczac.
Zawsze, kiedy próbowano ujac pelnie madrosci Buddy w ramy jakiegos systemu, ten okazywal sie zbyt maly. Na przyklad, czesto sadzi sie, ze buddyzm jest filozofia. Pod pewnym wzgledem jest to prawda, gdyz jest on calkowicie logiczny. Duchowa przejrzystosc jest naturalnym skutkiem buddyjskiego rozwoju. Dlaczego nie mozna wiec nazwac Nauki filozofia, mimo ze sprawia ona, iz w pelni rozkwitaja wszystkie wlasciwosci umyslu, w tym równiez zdolnosci logicznego myslenia?
Dzieje sie tak, poniewaz dzieki niej zmieniamy sie. Z filozofia pracuje sie na zewnetrznym poziomie pojec i wyobrazen, potem jednak odstawia sie ksiazki z powrotem na pólke. W przeciwienstwie do tego nauka Buddy pracuje z nami jako caloscia. Sprawia, iz zachodza w nas trwale zmiany, gdyz daje nam klucz do tego, co kazdego dnia dzieje sie w naszym wnetrzu i wszedzie dookola. Jesli ja zastosujemy, budzi sie w nas glebokie zaufanie i stopniowo zaczynamy sie naprawde rozwijac.
Niektórzy zwracaja uwage przede wszystkim na ten aspekt Nauki i dlatego twierdza, ze jest ona psychologia. Co mozna na ten temat powiedziec? Cel psychologii jest jasny: wszystkie jej szkoly pragna, by codzienne zycie ludzi stalo sie lepsze. Zmierzaja ku temu, by kazdy jego czlonek byl dla spoleczenstwa pozyteczny i by wszyscy sprawiali sobie i innym jak najmniej trudnosci w czasie owych siedemdziesieciu czy osiemdziesieciu lat zycia.
Buddyzm wkracza dopiero wówczas, gdy ludzie osiagna juz pewna wewnetrzna stabilnosc i widza przestrzen jako bogactwo, a nie jako oddzielenie. Dzieli sie wówczas swa odwaga, miloscia i wgladem, sprawiajac tym samym, iz nieprzerwanie uwalnia sie cale bogactwo umyslu. Kiedy przezywajacy, to, co jest przezywane, i sam proces przezywania przestana byc doswiadczane jako rózne od siebie, nadejdzie najpierw wyzwolenie, a potem oswiecenie. Dzieki ponadczasowemu doswiadczeniu jednosci przedmiotu, podmiotu i dzialania same z siebie pojawiaja sie wszystkie doskonale wlasciwosci umyslu.
Mimo to, ze zarówno psychologia, jak tez Nauka zmieniaja nas, ta pierwsza prowadzi w rzeczywistosci do punktu, w którym buddyzm sie rozpoczyna. Jego celem jest zawsze pelne oswiecenie - stan calkowitej jednosci. Niektórzy sadza wreszcie, ze buddyzm jest religia, ale zasadnicza róznica staje sie wyraznie widoczna juz wtedy, gdy przyjrzymy sie samemu slowu "religia". W rzeczywistosci "re" oznacza po lacinie "znowu", a "ligare" - "zjednoczyc". Religia powinna wiec doprowadzic nas ponownie do czegos doskonalego. W buddyzmie jednak nie ma niczego, z czym mozna by sie powtórnie polaczyc, nie ma raju, z którego kiedys zostalismy wyrzuceni. Takiemu stanowi i tak trudno byloby zaufac: z jednej strony znaczyloby to, ze nie jest on doskonaly, z drugiej zas moglibysmy ponownie go utracic.
Budda nie obraza jednak zdrowego rozsadku ani dogmatami, ani historiami o brzemiennych dziewicach. Wszystko, o czym mówi, jest logiczne i mozna tego równiez doswiadczyc.
Czego wiec naucza Budda? Mówi on, ze istnieje lezaca u podstaw wszystkiego Prawda, która nigdy nie zostala stworzona. Jest ona nieoddzielna od przestrzeni, ponadczasowa i wszechprzenikajaca. W okreslonych warunkach moze doswiadczac sama siebie dzieki swej wlasnej mocy. Ten ponadczasowy stan, istniejacy zawsze i wszedzie, zwany jest dharmakaja, poziomem prawdy. Powstaje tylko pytanie, kiedy sie go rozpozna.
Fragment ksiazki "Jakimi rzeczy sa" [przelozyl Wojtek Tracewski, Wydawnictwo 108, Gdansk
Offline
Uuuuuuuuuuu, ła! Ale wykład! Może lepiej byłoby tak bardziej od ludzkiej strony? Np co możemy przenieść z buddyzmu do swego codziennego życia w zachodniej kulturze. A Bóg? Co z Bogiem? Jest czy go nie ma?
Offline
to fragment super ksiazki, nie jestem buddysta... ale chetnie dowiem sie czegos wiecej o buddyzmie Nikita, wiec co z z Bogiem i codziennym zyciem?????
Offline
Cóż, twój długi i ciekawy zresztą (prawda) wywód skłonił mnie do przypuszczenia, że jesteś buddystą lub co najmniej osobą obeznaną w temacie. Czy to był przypadek, że sięgnąłeś po tą właśnie książkę? Pogadajmy.
Offline
Wielkością buddyzmu jest jego zwyczajność, jego prostota i nieporównywalność! Buddyzm to filozofia, to sposób na życie, to także koszyk do którego mozna włożyć wszystko, ale jeśli nic do niego nie włożysz - koszyk nadal pozostanie koszykiem.
Teraz gdy zdefiniowałem buddyzm dochodzę do wniosku, że zaprzeczyłem sam sobie, bo buddyzm nie jest filozofią, nie jest celem życia, ani sposobem na nie... więc czym jest?
Teraz gdy nie ma buddyzmu, buddyzm może być dla nas tym czym jest w istocie:)
Offline
Nikita to nieprzypadek ze przeczytalem ta ksiazke, dostalem ja od zajomej i bardzo mi sie spodobala, jesli mialbym nalezec do jakiejs religii to chyba zostalbym buddysta... ale poki co jestem i chce byc wolny... pozdrawiam ![]()
Offline
Wiesz Macsim, z tą wolnością to tak nie całkiem jest jak myślisz. Nie do końca masz wpływ na to co cię w życiu spotyka. Chcesz czy nie chcesz podlegasz prawu karmy, obojętnie jak to nazwiesz. Katolicyzm, buddyzm, judaizm. To i tak nie ma znaczenia. To jakby różne drzwi do jednego pokoju. Znacznie ważniejsze jest czy żyjesz właściwie. Raczej nie to co robisz, a dlaczego to robisz. Znam kliku wspaniałych ludzi, którzy działają jak bodhisattwowie nie mając pojęcia o buddyzmie oraz wielu "buddystów", na których żal patrzeć. Lepiej nie mówić: jestem katolikiem, jestem buddystą. To puste słowa. Liczy się działanie. Eeeech, idę oglądać Matrixa! Co tam Buddyzm! :-)))))
Offline
A może paradoksem tego świata jest to, że każdy z nas dokładnie wybiera sobie drogę przed narodzeniem, doskonale wiedząc co sie na niej spotka, jakie wybory zostana wypełnione itd... a po narodzeniu... okazuje się, że droga nie istnieje, że budujesz ją właśnie w tej chwili, podczas stawiania kroków.
Może wolny wybór ma zupełnie inne pojęcie, inne znacznie, może nie chodzi o to co tu wybierzemy, ale czy to zaakceptujemy, więcej, czy zaakceptujemy to co się tu zdarzy, co nas spotka itd.?
To tak w ramach inspiracji:)
Bo... może jedyny wybór jaki mamy to właśnie to, czy pokochać czy też nie...
Offline
Nikita:
Masz racje, buddyzm jest niczym, ot kawałek pustki:)
Offline
Znacznie łatwiej jest powiedzieć czym buddyzm nie jest. Tak jak z umysłem. Czym jest umysł? Ha! No właśnie? Pewien nauczyciel buddyjski na pytanie ucznia "czym jest umysł?" odpowiedział: powiem ci ale nie mów nikomu. Jest zielony i wygląda jak koń! Beka! Lubimy wszystko nazywać, szufladkować, mierzyć, ważyć. Tylko po co? Miłego wieczoru wszystkim! ![]()
Offline
Offline
Och...
Pomyliłem sie, buddyzm nie jest pustką, to taka wielka żyrafa w białe centki zajadająca się bananami i pomidorami:)
"Świetny żart:)"
--
Pozdrawiam ciepło!
Bodhisattva.
Offline
Czym jest Buddyzm? Spytajcie Chucka Norrisa, on wie wszystko!
![]()
Offline
Buddyzm jest więc czymś bardzo praktycznym, czymś co można bezpośrednio zastosować w życiu. Kiedy ludzie pytali Buddę, dlaczego i czego nauczał, odpowiadał zawsze tak samo: "Nauczam, ponieważ wy i wszystkie istoty pragniecie osiągnąć szczęście i uniknąć cierpienia. Nauczam, jakimi rzeczy są."
Czym jest więc buddyzm? Najlepszym słowem opisującym naukę Buddy jest to, którego używał on sam. Przez 1500 lat nauki te praktykowane były w Indiach pod nazwa "Dharma", a przez ostatnie tysiąc lat w Tybecie jako "Czio". Oba te określenia oznaczają: "jakimi rzeczy są".
Zrozumienie tego, jakimi rzeczy są, jest kluczem do trwałej radości. Sam Budda jest nauczycielem, przykładem, strażnikiem i przyjacielem. Pomaga nam i wszystkim istotom unikać cierpienia i doświadczać stanów coraz intensywniejszego szczęścia i radości, a także prowadzić innych do Wyzwolenia i Oświecenia.
Cytaty z książki Lamy Ole Nydahla "Jakimi rzeczy są"
Wydawnictwo 108, Gdańsk 1995
Offline
"Choć stwierdzam, ze moja [glow=red:a93d72dd5a]religia [/glow:a93d72dd5a]bardzo pomaga człowiekowi obudzic w sobie miłość i współczucie, to jestem przekonany,że może rozwijać je każdy, czy to zwiazany z jakąś religią czy nie. Wierzę również, że wszystkie [glow=red:a93d72dd5a]religie[/glow:a93d72dd5a] dążą do tego samego celu: rozwijania dobra i niesienia szczęścia wszystkim ludziom. Choć środki mogą wydawaćsię różne, cele są jednak te same. Ponieważ nauka wywiera coraz większy wpływ na nasze życie, [glow=red:a93d72dd5a]religia[/glow:a93d72dd5a] i duchowość mają do odegrania większą rolę w przypominaniu nam o naszej ludzkiej naturze. Nauka i [glow=red:a93d72dd5a]religia[/glow:a93d72dd5a] nie są ze soba sprzeczne i poznawanie jednej pomaga wejrzeć w drugą. I nauka, i nauki buddy mówią nam o fundamentalnej jedności wszystkich zjawisk"
"Wolnosć na wygnaniu" - autobiografia j.Ś. Dalajlamy Tybetu. Wydawnictwo ATLANTIS, Warszawa 1993.
Offline
I nauka, i nauki buddy mówią nam o fundamentalnej jedności wszystkich zjawisk
Oczywiście...
Współczesna fizyka kwantowa odkrywa to, czego Budda "dowiedział się" 2500 lat temu :grin:
Offline
"Choć stwierdzam, ze moja religia bardzo pomaga człowiekowi obudzic w sobie miłość i współczucie, to jestem przekonany,że może rozwijać je każdy, czy to zwiazany z jakąś religią czy nie. Wierzę również, że wszystkie religie dążą do tego samego celu: rozwijania dobra i niesienia szczęścia wszystkim ludziom. Choć środki mogą wydawaćsię różne, cele są jednak te same. Ponieważ nauka wywiera coraz większy wpływ na nasze życie, religia i duchowość mają do odegrania większą rolę w przypominaniu nam o naszej ludzkiej naturze. Nauka i religia nie są ze soba sprzeczne i poznawanie jednej pomaga wejrzeć w drugą. I nauka, i nauki buddy mówią nam o fundamentalnej jedności wszystkich zjawisk"
"Wolnosć na wygnaniu" - autobiografia j.Ś. Dalajlamy Tybetu. Wydawnictwo ATLANTIS, Warszawa 1993.
Wszystko ładnie i pieknie, ale Macadamio Dalajlama jest wyznawcą buddyzmu tybetańskiego, który zwany jest też, choć niesłusznie lamaizmem. Jest to szczególna postać buddyzmu i to niejednolita.
Zwróć uwagę ze w ostatnim zdaniu jednak mówi o NAUKACH Buddy. O ile więc buddyzm w rozumieniu szerszym jest "tym czym jest" to jedynie niektóre jego odłamy mogą być klasyfikowane jako religia .
Buddyzm tybetański, określany też błędnie jako lamaizm - jedna z odmian buddyzmu, która rozwinęła się na terenie Tybetu. Jest najsilniej zakorzeniona w tradycji Wadżrajany (diamentowego wozu). Stąd dzisiaj często te dwa pojęcia się utożsamia, niesłusznie, gdyż istnieją szkoły buddyzmu japońskiego (szingon) także należące do Wadżrajany. W ramach buddyzmu tybetańskiego wyróżnia się cztery główne szkoły:
* Ningma (Ningmapa, Stara Szkoła)
* Kagyu (Kagyupa, Karma Kagyu) - na czele stoi Karmapa. Obecnie istnieje dwóch konkurencyjnych Karmapów, przez co szkoła przeżywa napięcia wewnętrzne.
* Sakja (Sakjapa)
* Gelug (Gelugpa) - na jej czele stoi Dalajlama
Piąta szkoła:
* Bon - tradycja o korzeniach przedbuddyjskich, formalnie nie mająca rodowodu w Wadżrajanie (ani w ogóle w tradycjach zapoczątkowanych przez Buddę Siakjamuniego), ale dziś uznawana za jedną z tradycji buddyzmu tybetańskiego.
Buddyzm tybetański ma swoistą specyfikę wśród rozmaitych odłamów buddyzmu. Jako jedyny w szczególności używa młynków modlitewnych.
Offline
Zgadzam się z tym, że Dalaj Lama jest głową buddyzmu tybetańskiego. Co nie zmienia faktu, że jest on upoważniony do wypowiadania się na temat tejże religii.
Wcześniej zamieszczono cytat z książki Pana Olego Nydahla, który uważa się za nauczyciela buddyzmu tybetańskiego. To skłoniło mnie do podania kontr-cytatu.
Czy jeśli buddyzm jest religią, to nie może być filozofią czy naukami Buddy? Czy jedno drugie wyklucza? Każda religia jest jakąś filozofią i czyimiś naukami.
Jako argument, że buddyzm nie jest religią podaje się że nie jest on teistyczny, ale to znaczne nadużycie. Każdy buddysta chyba wie, że tak jak w każdej innej religii istnieje w buddyzmie pojęcie absolutu - Dharmakaji.
Niedawno słyszałam od pewnego Hindusa piękną definicję religii: Religia jest sposobem życia. Rytuałem czynności, słów i myśli. Człowiek religijny to nie ten, który przebywa w świątyni, ale ten, który żyje według zasad.
Według tej definicji... buddyzm nie jest żadną religią. No, chyba, że ktoś go tą religią uczyni
.
Offline
buddyzm nie jest żadną religią. No, chyba, że ktoś go tą religią uczyni
.
Dokładnie...
Tylko my - ludzie mamy taki dziwny nawyk nazywania, klasyfikowania i przypiania etykietek wszystkiemu wokoło...
Do buddyzmu nie da przypiąć żadnej etykietki bo żadna nie pasuje. Buddyzm jest po prostu buddyzmem.
Nazwa powstała tylko po to by wiedzieć o czym rozmawiamy... Jednak wszelka klasyfikacja jest niedopuszczalna bo go ogranicza. Buddyzm nie mieści się do żadnej szuflady... Aby go zaszufladkowac trzeba by go "przyciąć" ale wtedy to już nie badzie buddyzm!...
Offline
Nie czytałem wcześniejszych postów:) Buddyzm obecnie w większości przypadków to i religia ia filozofia. A ja sobie myślę, że buddyzm prawdziwy to doświadczanie i odkrywanie. Ci co nie robią tego robią z buddyzmu religię i filozofię. To co dla jednego jest wypowiedzią wynikającą z poznania dla innego staje się tylko mentalną zabawą.
Offline
Guest napisał:
czy buddyzm jest religia czy filozofia?
Dla człowieka religijnego jest religią, dla filozofa jest filozofią,
dla kulturoznawcy jest zjawiskiem kulturowym, itd, itp.
Pytanie, które zadałeś prowadzi do przeintelektualizowanych odpowiedzi,
z których nic wartościowego nie wynika.
;-)
Przebudź się ze snu tzw. "ignorancji", a nie będziesz ich potrzebował.
Ostatnio edytowany przez suryakshatriya (2007-03-15 18:08:50)
Offline
a jak to zrobic by sie przebudzic?
Offline
suryakshatriya napisał:
Dla człowieka religijnego jest religią, dla filozofa jest filozofią,
dla kulturoznawcy jest zjawiskiem kulturowym, itd, itp.
Czyli zakladasz brak prawdy obiektywnej?
suryakshatriya napisał:
Pytanie, które zadałeś prowadzi do przeintelektualizowanych odpowiedzi,
z których nic wartościowego nie wynika.
No nie, przeciez idac za Twoim tokiem myslenia: dla jednego wynika dla innego nie wynika ![]()
suryakshatriya napisał:
Przebudź się ze snu tzw. "ignorancji", a nie będziesz ich potrzebował.
To dopiero rada! Godna tego, kto sie przebudzil. Wiec jak to jest z tym Twoim przebudzeniem?
Offline